SZTUKA WOJENNA EUROPY ZACHODNIEJ W EPOCE KRUCJAT 1000-1300 – John France

T215811

W 2012 roku oświęcimskie wydawnictwo NapoleonV oddało w ręce czytelników pracę prof. Johna France’a pod wyżej wymienionym tytułem. Książkę po raz pierwszy w 1999 roku wydało brytyjskie wydawnictwo Routledge.

Publikacja, będąca syntezą, poświęcona została szerokiemu ujęciu sztuki wojennej zachodniej części naszego kontynentu. Autor omówił bowiem nie tylko zagadnienia stricte poświęcone działaniom bojowym, ale też korelacje między wojną i wojskowością a społeczeństwem średniowiecznym i finansami. Wiele tez postawionych przez autora wydaje mi się kontrowersyjnymi, ale nie mogę zarzucić France’owi, że w sposób wątpliwy je uargumentował.

Książka liczy 325 stron. Została podzielona na szesnaście rozdziałów oraz dodatek opisujący przebieg bitwy pod Bouvines. Na końcu znajduje się obszerna bibliografia oraz indeks.  Jako że, jak wspominałem, jest to praca syntetyczna, podział na rozdziały nie ma charakteru chronologicznego czy geograficznego a tematyczny. Jest to bardzo duże ułatwienie dla czytelnika, albowiem otrzymujemy w ramach konkretnego zagadnienia możliwość spojrzenia na jego zmiany z perspektywy długoletniej. Czytelnik nie musi więc wertować książki w poszukiwaniu interesującego go zagadnienia wojskowego, aby prześledzić zmiany w sztuce wojennej. Wybiera odpowiedni rozdział i albo zapoznaje się z jego treścią, albo wertuje w poszukiwaniu odpowiedniego fragmentu. Bardzo taki układ mi odpowiadał.

Nie będę opisywał treści poszczególnych rozdziałów. Raz, że jest ich dużo, po drugie doprowadziłoby to do mocnego rozrośnięcia się niniejszego tekstu. Poprzestanę na zwróceniu uwagi Czytelnika na wg mnie najważniejsze aspekty książki.

Przede wszystkim w pracy nie znajdziemy opisów i szyków formacji piechoty czy kawalerii, ani żmudnych zmian w uzbrojeniu. Rozdział o broni, zarówno ofensywnej jak i defensywnej jest krótki i zawiera najistotniejsze informacje. W ocenie autora progres w uzbrojeniu w owym czasie był niewielki i determinowany przede wszystkim rozwojem środków ochrony. Poza tym istniało niewiele ośrodków myśli wojskowej, które w zasadzie ograniczały się do dworów. Prowadziło to do rozproszenia wysiłku intelektualnego o ograniczenia w komunikacji utrudniały wymianę poglądów. Stąd wiele z tych nielicznych ośrodków rozważało te same zagadnienia.

W mojej ocenie najważniejszą tezę prof. France’a prezentuje w pierwszym rozdziale swojej książki. Jest to swoisty manifest autora. Podstawowa teza zasadza się na twierdzeniu, że wojna w latach 1000-1300 prowadzona była albo w celu powiększenia własności ziemskiej lub w celu obrony stanu posiadania. Wprost pada twierdzenie, że wojna była domeną właścicieli ziemskich. Nie chodzi oczywiście o każdego posiadacza, ale o elity rządzące (nie wyłączając duchowieństwa). Takie prywatne wojny ułatwiała słabość władzy królewskiej (lub książęcej). Słabość ta wynikać miała z dwóch przyczyn: król (książę), szczególnie w latach 1000-1200, był jednym z wielu posiadaczy ziemskich, często nie największym we własnym kraju (dla przykładu Plantageneci we Francji), ogromne trudności w komunikacji uniemożliwiały sprawowanie efektywnej kontroli przez władzę państwową. Oczywiście władzę królewską darzono wielkim prestiżem, ale  unikalność jej pozycji mogła być interpretowana w wąski sposób.

France zaznacza, że związki feudalne w Europie Zachodniej nie były wcale silne. W większości krajów panowała zasada wasal mojego wasala nie jest moim wasalem. Odmienna koncepcja panowała w normandzkiej Anglii. Dodatkowo więzi miedzy suzerenem a seniorami oraz między seniorami a wasalami był dość luźny. Senior mógł mieć kilku suzerenów (np. hrabiowie Fandrii czy Hainaut). Nierzadkie były sytuacje, kiedy stojący na szczycie drabiny feudalnej we własnym kraju, był wasalem w sąsiednim (królowie Anglii wobec królów Francji). W tej sytuacji wasal miał swobodę wyboru wobec kogo wypełni obowiązek lenny. Najczęściej wybierał stronę wg niego silniejszą (albo mającą większą szansę na zwycięstwo). Częste były przypadki zmiany obozu podczas kampanii.

Autor podkreśla epizodyczny charakter wojny i niską liczebność średniowiecznych armii. Z uwagi na niewydolny system komunikacyjny niezwykłą trudnością odznaczał się proces koncentracji sił. Dodatkowo duża liczebność armii skutkowałaby problemami aprowizacyjnymi. Dlatego kampanie były krótkie i toczyły się albo późną wiosną albo późnym latem. Bardzo rzadko decydowano się na kampanię zimową.

Epizodyczny charakter wojny wpływał na jakość wojska. Indywidualnie rycerz czy sierżant byli bardzo dobrze wyszkolonymi wojownikami. Jednak armia jako całość przedstawiała kiepski obraz wyszkolenia i współdziałania. Krótkie kampanie, łatwość zmiany obozu uniemożliwiały osiągnięcie wysokiego stopnia współdziałania różnych kontyngentów. Zatrudnianie licznych najemnych kompanii wcale nie poprawiało tej sytuacji. Utrzymanie ich było bowiem drogie, a dodatkowo prezentowali oni wysoki poziom współdziałania w ramach swojej grupy. Wszystkie przywary charakteru wojny w średniowieczu w ramach armii również ich dotykały. Dlatego bitwa była stosunkowo rzadka, a częściej polegano na oblężeniach. Wojna w Europie Zachodniej w zakreślonych ramach czasowych to przede wszystkim wojna oblężnicza. Oczywiście istniały wyjątki (np. armia Królestwa Jerozolimskiego).

Autor neguje także decydującą rolę kawalerii na polu bitwy. Uważa, ze teza sir Charlesa Omana i R.C. Smaila o całkowitym prymacie kawalerii jest oparta na fałszywych przesłankach. France nie neguje, że XIII stulecie było epoką kawalerii, ale podkreśla, że jej pozycja na polu bitwy zależna była od wielu czynników, przede wszystkim terenu. Zaznacza, że w tym wieku paradoksalnie, piechota była najlepiej uzbrojona w epoce. Przykłady pól bitewnych Włoch, Walii, Szkocji, Flandrii czy Lewantu wskazują, iż dobrze wyszkolona i zdyscyplinowana piechota jest groźnym przeciwnikiem zdolnym pokonać kawalerię.

W mojej ocenie jest to pozycja bardzo ciekawa i warta lektury. Tym bardziej moje zaskoczenie wywołuje fakt, że w zasadzie przeszła ona bez echa wśród naszych specjalistów. Znalazłem tylko jedną recenzję tej pozycji (inna rzecz, że przeszukiwałem sieć pobieżnie). A szkoda. Nie mam dostatecznej wiedzy by potwierdzać lub polemizować z tezami autora. Jednak oceniam, że przydałaby się jakaś praca, w której jakiś specjalista z epoki odniósłby się do nich.

Do polskiego tłumaczenia mam jedną uwagę. Generalnie książkę, biorąc pod uwagę tematykę, czytało się bardzo dobrze. Jednak w kilku miejscach raziły mnie użyte w tłumaczeniu kolokwializmy. Co by nie powiedzieć, praca ma charakter bardziej naukowy niż popularny. Należałoby w przyszłości unikać takich zwrotów w tłumaczeniach wysoce specjalistycznych książek.

Moja ocena 5/6.

Książka dostępna do kupienia u wydawcy:

http://napoleonv.pl/q/?keywords=Sztuka%20wojenna%20Europy%20Zachodniej

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s