QUARTERMASTER GENERAL: 1914 – Griggling Games

pic3183517

W zeszłym roku, brytyjskie wydawnictwo Griggling Games, opublikowało drugą grę z serii Quartermaster General (dalej QMG: 1914). Tym razem autor – Ian Brody – przeniósł nas na pola bitew Pierwszej Wojny Światowej.

Gry z serii QMG to szybkie strategie o całych konfliktach zbrojnych, oparte o prostą (ale nie prostacką) mechanikę. Obecnie dostępne są trzy tytuły, a po komercyjnym sukcesie, należy spodziewać się kolejnych.

W solidnym pudełku otrzymujemy kolorową instrukcję liczącą 33 strony, 5 kolorowych kart graczy, kolorową, wykonaną  z grubej tektury (mouted) mapę, 45 figurek żołnierzy reprezentujących armie (po 4 Włochy, USA i Turcja, 5 Zjednoczone Królestwo, 6 Francja, po 7 Austro-Węgry i Niemcy oraz 8 Rosja), 15 figurek okrętów przedstawiających floty (po 1 Włochy i Austro-Węgry, po 2 Rosja, Francja i Niemcy, 3 floty ma USA i 5 eskadr Zjednoczone Królestwo), 216 kart, market tur, dwa markery punktacji i 6 znaczników obszarów zwycięstwa. Na mapie zaznaczono tor punktacji, tor etapów, kolejność tur i mapę Europy podzieloną na obszary lądowe i morskie. Obszary lądowe dzielą się na równiny i obszary z terenem trudnym, co ma wpływ na walkę.

20170823_223500

Instrukcja napisana jest bardzo czytelnie. Wyjaśnienie reguł poparto licznymi przykładami i grafikami. Niestety, szata graficzna jest najsłabszą stroną gry. Rysunek na pudełku w zasadzie można uznać za klimatyczny, jednak wykonany bardzo topornie i w bardzo ciemnych barwach. Plastikowe figurki armii i flot są koszmarne. Austriacy nie odróżniają się od Turków a wszyscy noszą niemieckie hełmy wz. 16. Wszyscy piechurzy Entanty mają brytyjskie hełmy. Karty w danym typie mają te same rysunki, które są bardzo słabe kolorystycznie jak i koncepcyjnie.

Gra opiera się o bardzo proste zasady. Przede wszystkim nie ma żadnych form ruchu. Nawet jeśli wygramy bitwę, nie zajmujemy atakowanego pola. Sercem gry są karty.  De facto reprezentują one zasoby stron. Każdy z pięciu graczy dysponuje własną talią. Niektóre talie są łączone tj. gracz kieruje dwoma krajami, które tworzą w grze „power”. Dla przykładu talia astro-węgierska połączona jest z turecką a kieruje nią jeden gracz PC. W siłach Entanty połączono talie francuską z włoską oraz brytyjską z amerykańską. Talie nie są równej wielkości i zawierają różne ilości poszczególnych typów kart. W zasadzie wszystkie karty w talii są kartami wydarzeń, ale z uwagi na zasady zostały podzielone na 5 grup. Dysponujemy kartami budowy armii/floty, kartami statusów (wydarzeń stałych), kartami eventów (wydarzeń jednorazowych), kartami wojny ekonomicznej i kartami inicjującymi bitwy lądowe i morskie. Na karcie znajdziemy narodowość (ważne w podwójnych taliach, gdyż karta innego kraju nie może być wykorzystana na potrzeby kraju np. toczącego bitwę tj. Austriacy nie wspomagają Turków i odwrotnie, a Włosi nie pomagają Francuzom itd.), oznaczenie rodzaju karty (build, status, event itp.), treść oraz symbole tzw. przygotowania. Dla potrzeb gry istotne jest czy korzystamy z niej w fazie zagrywania karty i wtedy wprowadzamy efekty zawarte w tekście, czy kartę przygotujemy do dalszych działań – wtedy istotne będą symbole na dolnym pasku (lista symboli i ich znaczenie znajdują się na kartach graczy).

20170824_011817

Tura gracza składa się z pięciu faz. Żadna nie jest obowiązkowa. Pierwszą jest draft. Polega on na tym, że gracz odrzuca dwie karty ze swojej ręki a z tali dobierania wyszukuje kartę budowy armii albo floty, pokazuje innym graczom i dodaje do ręki. Następnie przetasowuje draw deck. Druga faza to zagranie karty. Budowa armii/floty pozwala nam na wystawienie odpowiedniego rodzaju jednostki na zaopatrzonym polu (tj. takim, które ma połączenie za pomocą naszych jednostek ze stolicą naszego kraju, w którym także jest jednostka; innymi słowy jeśli np. gracz niemiecki zniszczy armię francuską w Paryżu, to gracz francuski musi wystawić armię w tym obszarze jeśli chce podejmować jakiekolwiek inne akcje w innych). W jednym obszarze może być tylko jedna nasza jednostka, ale mogą być inne jednostki sojusznicze (też jedna na narodowość ale nie gracza! Grający Francją i Włochami może umieścić w jednym obszarze po jednej armii tych państw). Niektóre karty wydarzeń pozwalają rekrutować wojska. Jest to istotna różnica, gdyż dla rekrutacji nie potrzebujemy zaopatrzenia. Zagranie statusu powoduje, że jeśli spełnione są określone w nim warunki możemy z niego w odpowiednich fazach każdego etapu korzystać. W przypadku eventu jest podobnie, ale efekt wprowadzamy od razu. Ważna rzecz – jeśli gramy wydarzenie i ponosimy koszty (zazwyczaj zaczyna się to zwrotem to use – jeśli oczywiście są wymagane), to nie musimy wykonywać wszystkich efektów. Te, których nie chcemy/nie możemy wykonać po prostu pomijamy. Wojna ekonomiczna oznacza konieczność odrzucenia kart z ręki, draw decku (tu „w ciemno” tj. jeśli się zdecydujemy i podejrzymy kartę to musimy ja odrzucić) lub kart przygotowanych. Są takie karty wojny ekonomicznej, które zmuszają także zagrywającego do odrzucenia kart. Zagranie karty inicjującej bitwę lądową lub morską pozwala nam zaatakować obszar sąsiadujący z naszymi jednostkami lądowymi lub morskimi. W następnej fazie – atrycji – możemy ujawnić wcześniej przygotowaną kartę z symbolem atrycji w dolnym pasku i ją zagrać. W fazie przygotowania możemy jedną kartę tajnie zagrać na stół, aby wykorzystać w przyszłości symbol lub symbole z dolnego paska. Np. tylko dzięki kartom przygotowanym możemy się bronić. Możemy też wcześniej przygotowaną kartę podnieść do ręki. Ostatnia faza to dobieranie kart do siedmiu na ręce. Jeśli mamy siedem lub więcej kart nie dobieramy. Tak samo nie dobieramy kart, jeśli nasz draw deck się skończył. W grze nie ma bowiem przetasowywania decków.

20170825_195707

Bitwa ma bardzo prosty charakter. Przede wszystkim faworyzowany jest atakujący (trochę to niehistoryczne, ale zupełnie mi to nie przeszkadza). Po zainicjowaniu ataku obrońca, spośród kart przygotowanych może ujawnić taką, która w dolnym pasku posiada jedną lub dwie tarcze. Wówczas atakujący może ujawnić w ten sam sposób karty posiadające strzałki. Jeśli atakujący wyrówna, obrońca ponownie ma możliwość ujawnić kartę z tarczami (zawsze z tych przygotowanych). Jeśli to zrobić atakujący powtarza swoja procedurę. Bitwa kończy się w chwili, w której jedna ze stron zadeklaruje, że nie odkrywa odpowiednich kart w bitwie, a druga zyskała przewagę (obrońca) lub atakujący wyrównał liczbę symboli ataku z symbolami obrony. Jeśli wygrał obrońca nic się wówczas nie dzieje. Jeśli wygrał atakujący usuwana jest armia obrońcy. Analogiczny przebieg ma bitwa morska. Wykorzystuje się wówczas do obrony karty z niebieskimi tarczami a do ataku ze strzałkami w takim samym kolorze. Drobne różnice w tej procedurze występują w przypadku ataku na teren trudny lub desantu morskiego. Wówczas, inicjując bitwę, gracz musi odrzucić z ręki kartę. Jeśli nie ma kart na ręku, nie może zaatakować takiego obszaru lub dokonać desantu. Nie ma dodatkowej kary (nie odrzucamy dwóch kart), jeśli desantujemy się na teren trudny. Dodatkowo, jeśli obrońca odkryje z przygotowanych kart zawierającą tarczę, użycie wsparcia (jednej albo dwóch strzałek) oznacza konieczność odrzucenia kolejnej karty z ręki za każdą kartę ataku ujawnioną z tych przygotowanych.

Pięć razy podczas gry podlicza się punkty zwycięstwa. Strony zdobywają punkty za kontrolę obszarów oznaczonych gwiazdkę, mogą otrzymywać je w wyniku działania statusów oraz w toku gry, od razu zaznaczając na torze punktacji, jednorazowo z wydarzeń. Zwycięża strona, która zgromadzić więcej punktów po 17 etapie. Możliwe jest zakończenie gry wcześniej, jeśli podczas etapu punktacji jedna ze stron uzyska nad drugą przewagę 12 punktów. Gra kończy się automatem zwycięstwem strony, która zgromadziła wyżej wymienioną przewagę.

Gra jest świetnie zeskalowana. Grałem we dwie, cztery i pięć osób – za każdym razem grało się bez problemów, szybko i sprawnie. Nie zauważyłem problemów z zarządzaniem taliami w grze dwuosobowej. Co więcej, zgadzam się z tymi graczami, którzy są zdania, że w grze dwuosobowej najlepiej widać zależności między taliami.

Nie ma również problemów z balansem. Rozgrywka jest emocjonująca do samego końca, a nawet czasowe zyskanie dużej przewagi nie oznacza automaty podczas scoringu. Jeśli do tego dodamy ogromną regrywalność, omawiamy  tytuł jawi się jako bardzo ciekawa i szybka alternatywa dla np. Ścieżek Chwały. Szybka alternatywa, gdyż czas rozgrywki w QMG: 1914 nie przekracza dwóch godzin.

20170825_203305

Jedyne moje zastrzeżenia budzi przewaga atakującego i szata graficzna.

Reasumując mamy do czynienia nieprzypadkowo z świetnym tytułem. Bardzo polecam go nie tylko wytrawnym „wojennikom” ale także „eurograczom” jako świetną alternatywę dla innych strategii.

Moja ocena: 8,5/10

Gra dostępna w sklepie internetowym FortGier.pl

https://fortgier.pl/p/16/24831/quartermaster-general-1914-czasy-najnowsze-xx-xxiw-wojenne.html

 

 

Reklamy

Niemcy bronią się przed Polską – Robert Citino

T214098

W 2012 roku wspólnym wysiłkiem Instytutu Wydawniczego ERICA oraz Wydawnictwa Tetragon ukazała się jedna z pierwszych prac prof. Citino. Po raz pierwszy w naszym kraju publikację tę wydało wydawnictwo Tetragon w 2010 roku. Sukces wydawniczy prawdopodobnie skutkował kooperacyjnym wznowieniem.  W żadnym wypadku nie jest to książka fantastyczna.

Książka Roberta Citino ma już swoje lata, ukazała się bowiem po raz pierwszy w 1987 roku. Autor nie miał wówczas dostępu do polskich archiwów. Mimo wszystko praca Amerykanina w żaden sposób się nie zdezaktualizowała.

Praca liczy 351 stron. Zawiera dwie przedmowy i została podzielona na cztery rozdziały oraz zakończenie. Oczywiście dodano indeks geograficzny (rodzimy dodatek) oraz obszerną bibliografię. Publikacja zawiera również kilkanaście map. Są jednak często mało czytelne. mimo starań ich wykonawcy. Niedostateczna też jest, w mojej ocenie, także oprawa graficzna. Zdjęć z tego arcyciekawego okresu historii niemieckiej armii jest w książce jak na lekarstwo.

Rozdział pierwszy poświęcono trudnym początkom Reichswehry. Lata 1918-1921 to walka nie tylko o liczebność niemieckiej armii, ale przede wszystkim o jej organizację oraz strukturę osobową. Ścieranie się dwóch głównych poglądów co do pierwszeństwa w pozostawieniu oficerów frontowych czy sztabowych w służbie. Problemy z Freikorpsami, konieczność obrony Prus Wschodnich przed naruszeniami granicy w trakcie wojny polsko-bolszewickiej. Przepychanki z Międzysojuszniczą Komisją Kontroli, która nie posiadała instrumentów, aby wyegzekwować swoje postanowienia. Kwestie demobilizacji armii do osiągnięcia wymaganych traktatem wersalskim 100.000.

Rozdział drugi to opis okrzepnięcia zawodowej armii szkolonej i indoktrynowanej wg koncepcji szefa Heeresleitung gen. por. von Seeckta, ale w kontekście Niemiec Wschodnich. Niezwykle interesujące  w tym rozdziale są analizy manewrów oddziałów z Prus Wschodnich przeprowadzone  1925 roku, a także ocena jednostek i żołnierzy dokonana przez amerykańskiego attache wojskowego.  Uderzająca jest wysoka ocena zarówno przygotowania fizycznego młodych żołnierzy, jak i ich kunsztu wojskowego. W trakcie manewrów obie strony dążyły zawsze do wyjścia na flankę przeciwnika. Odpowiadało to forsowanej przez Seeckta koncepcji armii wysokomanewrowej, dążącej do rozstrzygnięcia. Omówiono również kwestie dyslokacji pokojowej jednostek, które bardzo rozproszono dla celów politycznych, choć z punktu widzenia sztuki wojennej było to błędne.

Kolejny rozdział czytałem z pewną przykrością. Dotyczy on bowiem oceny polskiej armii lat 20-tych widzianej oczyma Niemców. Nasi zachodni sąsiedzi niestety nie wystawiali naszemu wojsku do 1933 roku wysokiej oceny.  Wysoko oceniano walory naszej piechoty i kawalerii, znacznie niżej wszystkich broni technicznych. Niską ocenę wystawiano naszej kadrze dowódczej. Zwracano uwagę na słabą współpracę artylerii i broni technicznych z piechotą i kawalerią. Ataki przeprowadzano frontalnie, bez wsparcia broni pancernej, którą trzymano z tyłu w rezerwie. Kiedy zdecydowano się użyć czołgów, współpraca wyglądała gorzej niż źle, a i techniczne przygotowanie pojazdów pozostawiało wiele do życzenia. Wskazywano na stary i zużyty sprzęt artyleryjski oraz jego małą mobilność. Podobne oceny do Niemców prezentowali także zagraniczni obserwatorzy obserwujący polskie manewry. Autor zdaje sobie sprawę z przyczyn tego stanu rzeczy – słaba gospodarka i zależność od zagranicznych dostawców. Prof. Citino zwraca uwagę na podjęte przez polski rząd działania zmierzające do zmiany tego stanu. Należy się także zgodzić z jego oceną przyczyn niskich kwalifikacji wyższej kadry dowódczej Wojska Polskiego. Decydowała lojalność wobec marszałka a nie kwalifikacje. Brak dostępu do polskich źródeł uniemożliwia autorowi ustosunkowanie się do niemieckich ocen. Biorąc pod uwagę np. to, że podstawowym działem polowym armii niemieckiej i polskiej w owym czasie była armata pochodząca z końca XIX wieku, trudno uznać zarzut o przestarzałości sprzętu za zasadny w tym czasie.

Czwarty rozdział to ewolucja Reichswehry do armii nowoczesnej. Dzięki zmianie na kierowniczym stanowisku niemieckie kierownictwo wojskowe odeszło od planów czysto defensywnych a zaczęło patrzeć na kwestie bezpieczeństwa Rzeszy z szerszej perspektywy. Rozwój floty i uwzględnienie jej w planach strategicznych wojny z Polską (m.in. opis ewolucji kapitalnych planów ataku na Gdynię) wskazywały na przejście od stricte defensywnego myślenia strategicznego na rzecz bardziej elastycznego. Wyrazem tego podejścia było przygotowanie do zwiększenia liczebności armii poprzez szkolenie tzw. „ochotników”. Co ciekawe ukrywano te fakty przed władzami cywilnymi. Przedstawiono także zmiany dyslokacji pokojowej jednostek uwzględniające przede wszystkim potrzeby koncentracji i mobilizacji a nie kordonu osłonowego. Jeśli do damy do tego walkę o nowe fortyfikacje, wykorzystanie samochodów i atrap pojazdów pancernych podczas manewrów (ponownie bardzo wysoko ocenianych przez zagranicznych specjalistów), dostrzeżemy zalążek armii, która przystąpiła w 1939 roku do wojny światowej.

Książka jest napisana bardzo ciekawie, w oparciu o zachowane w amerykańskich archiwach niemieckie źródła. Moim zdaniem zdecydowanie warto ją przeczytać, a każdy zainteresowany przedwrześniowym wojskiem powinien mieć ją w swojej bibliotece.

Moja ocena 5/6

Ksiązka dostępna w księgarni FortGier.pl

https://fortgier.pl/p/32/23419/niemcy-bronia-sie-przed-polska-czasy-najnowsze-xx-xxiw-ksiazki-ksiazki-historyczne.html

oraz u wydawcy.