WOJNY DACKIE 101-106 n.e. – Andrzej Dubicki

wojny-dackie-101-106-n-e-b-iext38689675

W 2013 roku zabrzańskie wydawnictwo InfortEdition udostępniło Czytelnikom pracę dr Andrzeja Dubickiego pod wyżej wymienionym tytułem.

Tematem przewodnim pracy są dwie kampanie cesarza Trajana przeciwko dackiemu państwu Decebala. Jest to pierwsza, i jak na razie jedyna w naszym kraju, publikacja o charakterze syntetycznym na temat obu kampanii. Do tej pory w Polsce ukazywały się jedynie artykuły przyczynkowe. Przy tym jest o tyle ciekawa, że nie napisał jej badacz, dla którego starożytność jest epoką wiodącą, a naukowiec zajmujący się przede wszystkim historią Rumunii.

Książka liczy 175 stron i została podzielona została na siedem rozdziałów, wstęp, zakończenie oraz aneksy. Rozdział pierwszy traktuje o Dakach. Przedstawiono w nim zarówno strukturę społeczną, jak i organizację i wyposażenie wojsk dackich. Drugi rozdział traktuje o wojskach rzymskich, ich organizacji i wyposażeniu. Trzeci rozdział to prezentacja najstarszych dziejów plemion dackich do czasów Flawiuszy. W kolejnym Autor przedstawia kampanie ostatniego dwudziestolecia przed wybuchem wojen dackich. Następne dwa rozdziały (piąty i szósty) to opis obu wojen Trajana z Decebalem i ostateczny upadek państwa Daków. W ostatnim rozdziale przedstawiono organizację nowej prowincji.

Odnoszą się do treści, należy stwierdzić, że liczba dostępnych źródeł o wojnach jest znikoma. Dzięki płaskorzeźbom z Kolumny Trajana i pracom archeologicznym możemy tę wiedzę uzupełnić. A. Dubicki wykorzystał w swojej książce mnóstwo prac rumuńskich, co należy zaliczyć na zdecydowany plus publikacji. Świetnie opracowany jest rozdziały o Dakach i ich dziejach. Również przebieg jednej i drugiej wojny został dobrze opisany. Zdarzają się lapsusy jak Łuk zamiast Kolumny Trajana. Brak jest też kilku ważnych zachodnich publikacji na temat Trajan i Kolumny Trajana.

Książkę czyta się dobrze. Język autora przystępny. Większych braków w zakresie redakcji nie stwierdziłem.

Książkę zdecydowanie polecam. Niestety pozycja dostępna jest jedynie na rynku wtórnym.

Moja ocena: 5/6

Reklamy

POLSKA BROŃ PANCERNA BLITZKRIEGU -Jamie Prenatt

108379404572328c8cc4bd

Bardzo ucieszyła mnie informacja, że Wydawnictwo Napoleon V nawiązało współpracę z Osprey Publishing. Prezentowana praca to owoc tej współpracy. Jest to pozycja nowa, gdyż w Wielkiej Brytanii ukazała się w zeszłym roku. Sięgnąłem po nią z wielkim zainteresowaniem, albowiem anglojęzyczne publikacje na temat naszej wojskowości są pobieżne i zazwyczaj zawierają różne nieścisłości.

Książka jest niewielka – liczy sobie 52 strony. Podzielona została na sześć rozdziałów i wstęp. Dodano załączniki o organizacji bojowej polskich wojsk pancernych. Bibliografia liczy ok. 30 pozycji, w 90% polskich autorów (m.in. Haber, Jońca, Lalak, Ledwoch, Szubański).

Autor przedstawia organizację polskich wojsk pancernych. Następnie przechodzi do omawiania kolejno konstrukcji i zarysu udziału w walce czołgów użytkowanych przez naszą armię, tankietek, samochodów pancernych, ciągników na podwoziu pojazdów pancernych. Kończy krótką analizą i wnioskami. W tekście nie znajdziemy żadnych nowych informacji.

Opis konstrukcji pojazdów oraz udziału w walkach jest w miarę poprawny. Format publikacji nakazywał przyjęcie bardzo syntetycznej formy. Nie obyło się bez kilku „wpadek”. Najistotniejsze to ocena przez Autora armaty 37 mm Puteaux SA 18 jako celnej i solidnej. W 1939 roku była to broń zupełnie przestarzała, o kiepskiej celności (rozrzut na dystansie 300 metrów był już ogromny, a na odległościach powyżej 500 metrów katastrofalny). Po drugie Mr. Prenatt nie ma świadomości, że priorytetowym zadaniem 47 mm armaty w naszych Vikersach E nie było zwalczanie broni pancernej a wsparcie piechoty (pominę tu taki szczegół, że ze względu na pancerz, czołg ten do tej roli się nie nadawał). W jednostce ognia do tego działa dominowały pociski odłamkowo-burzące. Ponadto przebijalność pancerza z tej armaty gwarantowała zniszczenie każdego pojazdu naszych przeciwników z odległości do 500 metrów.

Za zaletę pracy uznać należy także krótkie umówienie różnych konstrukcji prototypowych i eksperymentalnych powstających w toku eksploatacji pojazdów podstawowych.

W książce zamieszczono także bardzo dużo, dobrej jakości, fotografii. Kilkanaście z nich stanowiło dla mnie novum. Oczywiście, co charakterystyczne dla brytyjskiego wydawnictwa, mamy również piękne i barwne plansze.

Tłumaczenie i korekta bardzo dobre. Znalazłem jedną niedokładność związaną z oznaczeniami francuskich czołgów (jest Somua H 35 i Hotchkiss S 35 a powinno być Somua S 35 i Hotchkiss H 35).

Generalnie praca jest poprawna. Zdecydowanie jednak skierowana do czytelników dopiero zaczynających się interesować historią polskiej broni pancernej. Szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem dlaczego Wydawnictwo z Oświęcimia zdecydowało się na wybór tej pozycji do tłumaczenia.

Moja ocena: 3,5/6

Książkę można nabyć u Wydawcy oraz w sklepie internetowym FortGier.pl

http://fortgier.pl/p/32/24551/polska-bron-pancerna-blitzkriegu—czasy-najnowsze-xx-xxiw-ksiazki-ksiazki-historyczne.html