Paweł Rochala Vercellae 101 p.n.e.

 

 

64711

W 2013 roku Wydawnictwo Bellona wznowiło, pod nowym, ww. tytułem, i w nowej szacie graficznej pracę Pawła Rochali Imperium u progu zagładyVercellae 101 p.n.e. jest zupełnie niezmienioną wcześniejszą publikacją tego autora w serii Wielkie bitwy – Wielcy dowódcy.

Książka liczy 240 stron i podzielona została na 10 rozdziałów. Opatrzono ją w klikidziesięcioma fotografiami rekonstruktorów, pejzaży współczesnych terenów bitwy, kilkoma grafikami. Dodano 5 map (jedną ogólną i po dwie bitew pod Aquae Sextiae oraz Vercellae).  Nieątpliwa zaletą jest styl i język autora. Książkę czyta się szybko i przyjemnie.

Koncepcyjnie praca podzielona została na dwie zasadnicze części: „germańską” i „rzymską”. Na część „germańską” składają się rozdziały poświęcone pochodzeniu Cymbrów i Teutonów, przyczynom wędrówki, kwestiom wyżywienia i władzy, opis wędrówi przez Germanię i północną Celtykę, efekt kuli śnieżnej. Do tej części zaliczyłbym także rozdział poświęcony organizacji wojskowej Cymbrów i Teutonów, uzbrojeniu i taktyce. Poza tym pojedyncze podrozdziały trafiają się w innych rozdziałach. Najbardziej interesującym z nich był dla mnie ten, który traktował o przejściu Cymbrów przez Alpy i ich poczynaniach w północnej Italii.  Ta część książki była dla mnie ciekawsza.

Pozostałe rozdziały zakwalifikowałem do części „rzymskiej”. Autor przedstawiam nam sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Imperium, pierwsze porażki w walkach z Germanami oraz marazm w wojnie z królem Numidii Jugurtą. Następnie przybliżona została postać „ojca opatrznościowego” Rzymu – Gajusza Mariusza. W dalszej kolejności mamy rozdział poświęcony organizacji, strukturze i taktyce armii rzymskiej, udziałowi sprzymierzeńców w wojnie itp.. Dwa kolejne rozdziały poświęcone rozbicu Teutonów i Cymbrów, a ostatni karierze Mariusza i dyktaturze Sulli. Ta część w mojej ocenie jest zdecydownie słabsza.

Przede wszystkim zarówno analiza sytuacji wewnętrznej jak i zewnętrznej jest bardzo powierzchowna. Podrozdziały poświęcone Mariuszowi to swoisty panegiryk. Szkoda, że zawierający wiele przekłamań czy mitów na temat tej, cokolwiek o niej nie mówić, wybitnej postaci. O charakterze Mariusza stanowią jego czyny. Nie ma żadnych podstaw, aby kwestionowac przekazy źródłowe, jako mu nieprzychylne. Gajusz Mariusz był po prostu „wichrzycielem i warchołem”, którym kierowała przede wszystkim żądza władzy. Wojnę przeciwko Jugurcie prowadził 3 lata, zamiast obiecanego roku. Odrzucanie przekazów źródłowych tylko dlatego, że pochodzą z środowiska nieprzychylnego Mariuszowi jest lekko niepoważne. Nudne i dość płytkie były strony poświęcone organizacji armii rzymskiej, jej taktyce itp. Zawierają one błędy, jak np. łamliwy, drewniany klin Mariusza (empirycznie udowodoniono, że nie było mozliwości aby się złamał). Opis konfliktu Sulli z Mariuszem więcej niż naiwny i niczym nieudokumentowany. Do tego dochodzi niechęć do rzymskiej arytokracji i jej przedstawicieli na dowódczych stanowiskach. Szczególnie autor upodobał sobie jako ofiarę wodza drugiej rzymskiej armii Katulusa. Jawi się on nam prawie jak imbecyl. Tymczasem przekazy źródłowe dają zupełnie inny obraz tego człowieka.

Sam opis tytułowej bitwy również budzi wątpliwości w kilku miejscach. Przede wszystkim nie ma żadnej próby wyjaśnienia czym kierowało się dowództwo germańskie, przyjmując taki a nie inny plan bitwy. Tym bardziej, że wobec przyjętego szyku rzymskiego, propozycja p. Rochali wydaje się co najmniej dziwna. Przy tak głębokim szyku, jak proponuje, niezmiernie ciężko byłoby powstrzymać atakujących Germanów (bardzo przypominał on uszykowanie Rzymian pod Kannami). Pomijam, jako bardzo małoprawdopodobne, źródłowe przekazy, że wojownicy czołowej linii byli ze sobą związani łańcuchami, aby utrudnić jej zerwanie. Zresztą sam autor zauważa implikacje takiego „rozwiązania”, a mimo to przechodzi nad nim do porządku dziennego.

Reasumując, w mojej ocenie jest to nasłabsza książka z historii wojskowości p. Rochali. Przyjemnie się ją czyta, ale zagadnienie wymaga jednak bardziej dogłębnej analizy. Można przeczytać, ale zdecydowanie szkoda miejsca na półce.

Moja ocena 3,5/6

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Paweł Rochala Vercellae 101 p.n.e.

  1. Zdecydowanie najsłabszą częścią książki są wywody na temat Cymbrów i Teutonów, tak w odniesieniu do etnologii, jak i wojskowości. Autor niestety kompletnie nie orientuje się w historii Barbaricum i to widać na pierwszy rzut oka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s