Celles: Battles of the Bulge – setup (I)

Bardzo ciekawy wtręt o grze taktycznej z niemieckiego ataku w Ardenach w 1944. Przyznam, że mocno mnie zainteresował :

Ciekawe Gry

Celles okładkaPod koniec grudnia 1944 roku niemiecka ofensywa w Ardenach praktycznie się załamał, gdyż nie udało się osiągnąć strategicznych celów, które narzucił Hitler, a problemy z zaopatrzeniem ciągle narastały. Dodatkowo pogoda zaczęła się poprawiać na tyle, że lotnictwo sprzymierzonych wznowiło działania w tym rejonie, więc dowództwo niemieckie nie mało innej możliwości jak wycofać wojska. Mimo słabych postępów na północy i południu, relatywnie największe sukcesy odnosiło centrum z 5 Armią Pancerną na czele.

Gra „Celles” wydawnictwa Revolution Games przedstawia właśnie sytuację na najdalej na zachód wysuniętym odcinku walk – okolic miasteczka Cellles, gdzie dotarły pancerne zagony Wermachtu w trakcie „bitwy o wybrzuszenie” tuż przed kontrofensywą aliantów. Jednostki w grze symbolizują siłę od 1 do 3 batalionów, a każdy heks to 1 mila. Dwie tury składają się na jeden dzień czasu rzeczywistego, a działania rozpoczynają się w nocy 23 grudnia 1944 roku silnym uderzeniem Niemców. Mają oni za cel dotarcie do brzegów Mozy…

View original post 163 słowa więcej

Reklamy

Norbert Bączyk ARDENY 1944-1945

W 2004 roku dzięki Wydawnictwu Bellona ukazała się książka Norberta Bączyka „Ardeny 1944-1945”.  Praca to wyszła w ramach serii „Historyczne Bitwy” i chyba trochę rocznicowo 🙂

Książka liczy 240 stron. Podzielona została „Wstęp” i jedenaście rozdziałów. Całość opatrzono kilkunastoma zdjęciami oraz czterema, raczej niewiele wnoszącymi do lektury, mapami. Są one zbyt ogólne w stosunku do tekstu. Niestety taki urok tej serii. Bibliografia wygląda bardzo skromnie. Nie zawiera przy tym tak podstawowych pozycji jak Hugh M. Cole „The Ardennes: Battle of The Bulge” czy Charles B. Macdonald „The Last Offensive”.

Książka jest dobrze skomponowana w tym znaczeniu, że opis bitwy i przygotowań do niej stanowi 4/5 tekstu. Została ona napisana lekkim językiem. Autor rozpoczyna narrację krótkim opisem działań wojennych od lądowania w Normandii po walki w Lesie Hürtgen. Następnie prezentuje potencjały militarne Niemiec i USA jesienią 1944 roku. W mojej ocenie jest to najciekawszy rozdział książki. Zawiera on wiele bardzo dobrych i ciekawych danych ilościowych na temat armii obu stron. Kolejne dwa rozdziały przedstawiają genezę niemieckich planów i przygotowania do natarcia. Autor zwraca tu uwagę, że nieprawidłowo mówi się o „kontrofensywie”, a poprawnie jest „ofensywa”. Wskazuje na zmianę koncepcji prowadzenia wojny jeszcze późną jesienią 1943 roku. Niestety książka nie zawiera żadnych przypisów źródłowych, trudno więc rozstrzygnąć czy Autor ma rację. Piąty rozdział prezentuje amerykańską indolencję w ocenie niemieckich zamiarów. N. Bączyk przedstawia bardzo dobrą argumentację, wskazując na przesłanki umożliwiające właściwą interpretację niemieckich przygotowań. Potem mamy krótką prezentację ugrupowań obu stron w dniu 15 grudnia 1944 r.. Następne pięć rozdziałów to przebieg bitwy. Akcenty nie są tu równo rozłożone. Autor koncentruje się przede wszystkim na pierwszym okresie bitwy tj. niemieckiej ofensywie w dniach 16-23 grudnia. Te trzy rozdziały obejmują 2/3 opisu bitwy (83 strony ze 130). Okres od 24 grudnia do zakończenia bitwy to 47 stron (dwa rozdziały). Z tych 47 stron, równie ciekawemu okresowi amerykańskiej kontrofensywy od 3 stycznia 1945, N. Bączyk poświęcił 23 strony, w których przedstawił też rezultaty bitwy i ogólne uwagi na temat operacji. Czy wynikało to z faktu, że najprawdopodobniej nie znał pracy Charlesa B. Macdonalda „The Last Offensive”? Pytanie pozostanie bez odpowiedzi. Opis walk jest dość ogólny. W zasadzie większość starć przedstawiono z perspektywy grupy bojowej/pułku/brygady. Nie ma żadnych cytatów czy opisów walk na szczeblu choćby kompanii czy plutonu (inna sprawa, że przy ograniczonej objętości pracy mogło być to wymuszone).

Redakcja pracy bardzo dobra. Nie stwierdziłem literówek. Autorowi zdarzyła się jednak kilka wpadek (np. pisze o betonowych tamach na Rur  – tymczasem były to tamy ziemne, z których dwie miały betonowe „korony”, czy bezrefleksyjne powtarzanie o kryzysie zaopatrzeniowym aliantów – ciekawe bo sama 12 GA była wstanie do połowy października zgromadzić prawie 180.000 ton zapasów, tocząc w tym czasie intensywne walki na Wale Zachodnim).

Generalnie jest to książka, jak każda w serii popularno-naukowa. Brak przypisów uniemożliwia stwierdzenie skąd różne informacje autor wziął. Moim zdaniem praca nie wyczerpuje absolutnie tematu ostatniej niemieckiej ofensywy na Zachodzie. Jedynie „liźnięto” temat alianckiej kontrofensywy w styczniu 1945 roku. Dla mnie książka ta powinna nosić tytuł „Ardeny 1944”. Można przeczytać, ale bez żadnych rewelacji, choć zgrabnie wszystko zostało napisane.

Moja ocena: 4,5/6

Charles B. MacDonald 1944: SZTURM NA LINIĘ ZYGFRYDA

Wydawnictwo Napoleon V w 2014 roku oddało w ręce Czytelników wyżej wymienioną książkę. Było to duże wydarzenie na naszym rynku, albowiem tą publikacją oświęcimski wydawca zapoczątkował ukazywanie się w Polsce  United States Army in World War II.

Praca kpt. MacDonalda po raz pierwszy została opublikowana w 1963 roku. Polskie wydanie liczy 734 strony i zawiera 20 map, w tym 9 rozkładanych. Tekst podzielony został na 7 części, w sumie liczących 27 rozdziałów. Dodatkowo zawarte zostały słowo wstępne, notka o autorze, wstęp, nota bibliograficzna, aneksy i słownik. Polskie wydanie opatrzono także słowem od redakcji. Całość uzupełniono o kilkadziesiąt, dobrej jakości, ciekawych fotografii.

Narracja rozpoczyna się od 11 września 1944 roku, gdy pierwsze patrole amerykańskiej 1 Armii przekroczyły niemiecką granicę. O pierwszych próbach przełamania Linii Zygfryda traktuje Część I książki. W części tej pokrótce opisano wydarzenia od lądowania w Normandii do osiągnięcia granic belgijskiej i niemieckiej przez Aliantów, możliwości i liczebność wojsk niemieckich, strukturę, wojska i dowódców 1 Armii amerykańskiej. Następnie ma opis przebiegu pierwszych prób infiltracji niemieckich umocnień, tężenia oporu, kontrataków i w ostatecznym rozrachunku zaniechania prób dotarcia do Renu.

Część II to opis przygotowań i amerykańskiego udziału w Operacji Market-Garden, październikowych walk spadochroniarzy w Holandii, a także walk na Bagnach Peel i 104 DP w akcjach o opanowanie ujścia Skaldy.

Część III przedstawia operację opanowania Akwizgranu – przełamanie w okolicach miasta umocnień West Wallu, okrążenie miasta i szturm na miasto.

Część IV to dwa ataki na Schmidt w celu opanowania zapór na rzece Rur.

W części V przedstawiono walki w Lesie Hürtgen, począwszy od planowania po wyjście z lasu.

Część VI to w zasadzie kontynuacja części V – działania na Nizinie Rur.

Część VII to zakończenie kampanii – walki w listopadzie i pierwszej połowie grudnia.

Jak z powyższego widać, układ książki jest chronologiczny. Opisując kolejne operacje, autor zaczyna ich prezentację od przedstawienia procesu planowania. Sam przebieg działań został ukazany zarówno na płaszczyźnie operacyjnej jak i taktycznej. Jak przystało na byłego kombatanta, opis jest fachowy i bardzo szczegółowy. Kpt. MacDonald zadbał także o dość szczegółowe przedstawienie reakcji niemieckich, ich planów, decyzji oraz wykonania. W tej materii opierał się on o niemieckie KTB (kriegstagebuch – dziennik działań bojowych), a także relacje niemieckich oficerów.

Praca zawiera szczegółowe opisy wielu operacji 1 i 9 Armii amerykańskich, jedynie wzmiankowane w ukazującej się w Polsce literaturze o II wojnie światowej. Choćby z tego względu jest to pozycja wartościowa.

Niestety, nie obędzie się w tym przypadku bez łyżki dziegciu. Przede wszystkim należy podkreślić, iż tłumaczenie jest bardzo nierówne. Po serii bardzo dobrze przetłumaczonych rozdziałów, trafia się zawsze jeden, którego lektura przyprawia o ból zębów. Dodatkowo tłumacz nie radzi sobie z tłumaczeniem niektórych specjalistycznych terminów, zwłaszcza dotyczących jednostek dyspozycyjnych dowództw wyższego szczebla czy odwodu Naczelnego Dowództwa.

Podsumowując, praca wartościowa, przedstawiająca kompleksowo działania 1 i 9 Armii amerykańskiej w okresie od drugiej dekady września do połowy grudnia 1944 roku. Nie przesłaniają dodatniej oceny nierówne tłumaczenie oraz drobne błędy merytoryczne w nim popełnione.

Moja ocena to 4,5/6.

 Książkę można kupić w księgarni internetowej Fortgier.pl

http://fortgier.pl/p/32/23673/1944-szturm-na-linie-zygfryda-czasy-najnowsze-xx-xxiw-ksiazki-ksiazki-historyczne.html

George Leonard Cheesman AUXILIA

W 2013 roku staraniem Wydawnictwa Napoleon V ukazała się praca brytyjskiego historyka G. L. Cheesmana Auxilia. Oddziały pomocnicze cesarskiej armii rzymskiej. Książka ta ukazała się ponad 100 lat temu, a jej autor – młody historyk – poległ w wieku 30 lat na Gallipoli w 1915 roku. Jest to publikacja klasyczna, jedna z nielicznych prac wydanych przed 1914 r., dotyczących armii rzymskiej, która uwzględniania jest w bibliografiach prac współczesnych. Nadal jest wydawana – ostatnie brytyjskie wznowienie miało miejsce w 2010 r..

 Książka liczy 150 stron, w tym 100 stron tekstu zasadniczego i 50 stron dodatków. Podzielona została na 5 rozdziałów, podsumowanie i uzupełniona o 2 dodatki.

Autor opisuje tę szczególną formację wojskową od schyłkowego okresu republiki do połowy III wieku n.e., kiedy po edykcie Karakali Constitutionis Antoninianae z 212 roku i nadaniu obywatelstwa rzymskiego wszystkim wolnym mieszkańcom Imperium, oddziały te straciły sens istnienia. Cheesman, korzystając z dostępnej mu bazy źródłowej i epigrafii, buduje kompleksowy obraz tych oddziałów, choć miejscami błędny. Na szczęście tłumacz, Paweł Grysztar w przypisach wskazuje te błędne informacje czy nieścisłości. Dodatkowo, a czego zabrakło w Legionach rzymskich Parkera, Paweł dokonał tłumaczenia tekstów źródłowych, przytaczanych przez Cheesmana w oryginale. Autor opisuje więc warunki służby, hierarchię i system awansów. Dokładnie przedstawia ewolucję jednostek pomocniczych, począwszy od tworzenia ich z mieszkańców poszczególnych prowincji, aż do zatarcia się różnic etnicznych w rekrutacji do poszczególnych jednostek i przekształcenia ich w oddziały wojsk pogranicznych. Logicznie prezentuje i wyjaśnia system stopni wojskowych, wskazując także na różnice w hierarchii między auxiliami i w legionami.

Ogromną wartość stanowią oba appendixy. Pierwszy przedstawia miejsca stacjonowania alae i cohortes oraz przypuszczalną ich liczebność, zaś drugi miejsce powstania.

Jest to w mojej ocenie praca bardzo wartościowa, zdecydowanie warta przeczytania i posiadania na półce, przez każdego, kto interesuje się nie tylko armią rzymską, ale historią wojskowości starożytnej w ogólności.

Książkę mozna kupić m.in. w księgarni internetowej http://fortgier.pl/

Moja ocena 5.5/6