Recenzja książki Kleidion 1014

Dzieje średniowiecznej Bułgarii i jej relacje z Bizancjum w zasadzie nie są przedmiotem zainteresowania polskich autorów popularnonaukowych. Tym bardziej, z wielką nadzieją na ciekawą lekturę, sięgnąłem po pracę w serii Historyczne Bitwy autorstwa Łukasza Migniewicza o bitwie pod Klidion w 1014 roku, która w ostatecznym rozrachunku doprowadziła do upadku państwowości Bułgarów.

Ciekawy też byłem tego, jak Autor uzasadnił swoją nazwę miejsca bitwy. W znanej mi literaturze funkcjonuje bowiem właśnie jako bitwa pod Klidon, ewentualnie pod Biełasicą. Niestety żadnego uzasadnienia dla dokonanej interpretacji nazwy nie znalazłem w tekście 😦 Nie było to jednak jedyne, a zarazem największe rozczarowanie. Tym okazała się …. lektura.

Przede wszystkim tytuł jest zupełnie nieadekwatny do treści. To nie jest tekst o zmaganiach Bułgarów i Bizantyjczyków za rządów Bazylego II, z szczególnym uwzględnieniem przebiegu wydarzeń prowadzących do tytułowej bitwy, ale zarys polityki zagranicznej Cesarstwa Bizantyjskiego od połowy X wieku do mniej więcej śmierci cesarza Bazylego II. Autor poświęcił bitwie i przygotowaniom do niej 7 (SIEDEM!) stron, z czego większość to cytaty z Jana Skylitzesa.

Autor zupełnie pominął temat wojskowości bułgarskiej przełomu X/XI wieku. Przedstawił jedynie wojskowość bizantyjską i to też z zastrzeżeniem, że niektóre z przedstawionych poglądów są mocno wątpliwe.

Cały tekst pełen jest różnego kalibru błędów faktograficznych czy też interpretacyjnych. Przez całą książkę przewija się twierdzenie, że Bułgaria stanowiła śmiertelne zagrożenie dla istnienia Cesarstwa. Oczywiście w historii znane są przypadki, kiedy niżej stojące w rozwoju cywilizacyjnym ludy, o mniejszej liczebności niż ich przeciwnik, doprowadzały do upadku wielkich imperiów (daleko nie szukając – Cesarstwo Zachodniorzymskie). Jednak w tekście brak jest uzasadnienia dla stawianej tezy – w jaki sposób państwo o mniejszym pod każdym względem potencjale (militarnym, społecznym, gospodarczym) miało pokonać i doprowadzić do upadku Bizancjum? Z opisu wydarzeń (często błędnego jak choćby kampania Symeona w 904 r. – miejsca takowa nie miała) nic takiego nie wynika. To zwykłe chciejstwo i nadinterpretacja Ł. Migniewicza. Zresztą Autora dotyka swoista „schizofrenia interpretacyjna” – na s. 25 pisze on, że Symeon chciał oderwać wielkie obszary europejskiej części Cesarstwa po zakończeniu wojny lat 894-896, by na następnej stwierdzić, ze okres 896-912 był czasem względnego spokoju. Albo jedno, albo drugie.

Małą konsternację wywołało zdanie ze strony 27, że Symeon mógł ubiegać się o władzę w Bizancjum, gdyż nie byłby to pierwszy przypadek, kiedy na tronie Cesarzy Rzymskich zasiadałby nie-Rzymianin (Grek). Owszem, nie-Rzymianie zasiadali na tronie, tylko łaskawy Autorze, który z nich był najeźdźcą?

Generalnie przeinaczeń, przykładów błędnej interpretacji faktów można mnożyć i pewnie miejsca by mi nie starczyło. Książka zdecydowanie niewarta polecenia

Ocena: 2/6.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s